Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Pęknięty grzbiet szarego mydła.

Blade ciałko szarego mydła spoczywało nieruchomo w fajansowej mydelniczce. Miało boleśnie i głęboko pęknięty grzbiet, a i boki obsychały mu z każdą godziną coraz widoczniej. Łuszczyło się na wzór spracowanych dłoni dziadków. To oni zapewne użyli mydła dziś jako ostatni, pomyślałam wówczas. Zaraz po śniadaniu, tuż przed rozpoczęciem pracy, porządnie oczyścili skórę swoich rąk i dali się pochłonąć biegowi życia. Stałam nieruchomo naprzeciw kuchennego zlewu i wytężałam kilkuletni wzrok. Wtedy nie rozumiałam jeszcze, dlaczego ten widok porusza mnie do głębi.  Już jako dziecko marzyłam o tym, by móc istnieć poza ciałem. Odczuwałam je jako pułapkę, w której boleśnie utknęłam, ale też jako żywy cel, w stronę którego zbyt wielu ludzi kieruje swoje działa. Szamotałam się, obumierałam pośród ciała, czasem nadal to robię. Uderzam w wewnętrzne ściany swojej fizyczności i proszę o litość, o wolność. Nieraz przecież dosłownie i przenośni – coś we mnie pękało, a potem leżałam z tym nieruchomo bez...

Najnowsze posty

Buty

Kuna

Ciemne, duże oczy.

Moja córka i ja.